Powiedz! Co ci jest, Nicku! Ten napój! O Boże!
Może jaki ratunek?
NICK
Już mi nic nie trzeba.
Słuchaj, królu! Z dzieciństwa chowany na dworze,
Służyłem za igraszkę — śmieli się dworzanie,
A ja widziałem wzgardę w ich śmiechu... Na Boga!
I ja też miałem serce! Tak jak pies u proga,
Jak twój pies się do ciebie przywiązałem, panie.
Wiedząc, jako śmiech rzadko królom towarzyszy,