DUGLAS

sam.

Jutro — dzięki tobie!

Zdjąłeś mi przecie z czoła czarny srom zniewagi;

Mam czekać jutra — jutro zaśniesz w cichym grobie...

Któżby się po nim tyle spodziewał odwagi?

Tak się lękliwy zdawał?... nawet drżącą dłonią

Rzucał pod nogi kwiaty — gardził?... być nie może,

Żeby Duglasem wzgardził! On wie — śmiercią grożę...

Zamyślony, spokojniej.