Gwiazdy winne, że knułeś cudzą śmierć lub zdradę,

W kolebce byłeś takim jak dzisiaj zbrodniarzem,

Z pokarmu matki ssałeś dni strute zgryzotą!

Ty, co posiadłeś cnoty, umierasz nędzarzem,

Przestań się dręczyć — cnota twoja nie jest cnotą.

O! Gdybyś w późnej chwili, na śmiertelnym łożu,

Uznał ten błąd — tę nicość cnoty bez zasługi.

Dręczyłeś się — i po co? Po świata bezdrożu

Szedłeś samotny nędzarz... Jestże więc świat drugi?

SCENA II