Odebrałby śmiech dziwny trumien w odpowiedzi

I odszedłby jak głupiec z mistycznej spowiedzi —

Czas jest rozgrzeszycielem. — O! Jakże tym błogo,

Co swe gryzące wiecznie serce przeżyć mogą.

SCENA XII

ZBIGNIEW zamyślony. — Widać AMELIĘ zbliżającą się po drugiej stronie arkad. — KSIĄDZ idzie za nią. — AMELIA staje przed Zbigniewem i uderza go lilią po twarzy.

AMELIA

Cóż tak smutny?

ZBIGNIEW

Nic! Głowa mi cięży jak ołów.