Dziś, gdy mnie gryzą kolce korony cierniowe,

Cóż bym nie dał, by dawne powróciły lata,

Gdy chleb spleśniały przy mnie, w oknach była krata,

A serce kochające przy sercu mi biło.

O! Pani, jakże teraz samotnemu miło

Znaleźć tak piękną smętnych uczuć powiernicę,

Takie dwie łzy, dwie takie w oczach błyskawice,

Co z gniewnym ogniem niosą razem przebaczenie;

Takie słyszeć nad własną niedolą westchnienie,

Tak białą dłoń i miękką mieć do łez otarcia.