Jak wąż w żelaznej łuski pierścienie uwita.

Raz jest nędznym grzesznikiem, znów świętą osobą,

Ta poczwara spragniona i nigdy niesyta,

Gdyby mógł lasy zabrać, zabrałby je z sobą.

Złotą ukrywa zbroję płaszcz z wełny ubogi...

Poznajcie posła — dobrze poselstwo odprawił!

Więcej zabijał ludzi, aniżeli zbawił.

Nie sam ujechał... patrzcie, to towarzysz drogi,

Myślicie, że to Krzyżak pokorny i cichy?

Odkryjcie jego szaty!... Skamienieli mnichy!