Jaka blada, jak zimna — to Aldona!

TROJNAT

Blada?

Ach właśnie taka bladość była dzieci twarzy,

Tak były ciche, zimne... Okropna to zdrada!

Zabijać dzieci! dzieci! Ale mi się marzy,

Że jeden jeszcze westchnął... pójdę tam — zobaczę,

Nie, nie, to było tylko konających drganie.

Tyle razy słyszałem z ich kolebek płacze,

Nie dziw, że mi się marzą.