I godności swej nie trzyma;

Poszedł gnić między królami,

Już go nié ma — i was nié ma!

Więc się bój: — bo duch się wdziera

Zewsząd i podważa wieże.

Słaby, mówisz, rzeź wybiera;

A czy wiesz, co on wybierze?

Może ludów zatracenie,

Może nam przyniesie w dłoni

Komet wichry i płomienie,