W te jamy, gdzie psy wyją piekielne jak dzieci...
Tam, patrzaj, człowiek niby zachłyśniony4 Bogiem,
Ojczyzny, swojej matki dawnej, stoi wrogiem;
W serce, gdzie ona jeszcze święty ogień trzyma,
Swymi sztyletowymi utkwiwszy oczyma...
Wariat, a mądry! Sztandar zaguby rozwinie,
Wszystkich wyszle5 i straci, ale sam nie zginie —
Jako płaz będzie pływał w skorupach i ślinie...
I teraz stoi, patrzaj, jak trup w grobie cały,
Od którego robaki sto lat uciekały,