Nowa Sodomo1! pośród twych kamieni

Mnoży się zbrodnia bezwstydna widomie2

I kiedyś na cię spadnie deszcz płomieni,

Lecz nie deszcz boży, nie zamknięty w gromie,

Sto dział go poszle3... A na każdym domie4

Kula wyryje straszny wyrok Boga;

Kula te mury przepali, przełomie5,

I wielka na cię spadnie kiedyś trwoga,

I większa jeszcze rozpacz — bo to kula wroga...

I już nad miastem wisi ta dział chmura,