Geniusz przez Ducha Świętego natchnięty207 rząd weźmie w Polsce: teraz jest ostatnie crisis — ostatecznymi siłami bronią się Polacy od tej władzy.
Tę samą ideę — lecz w częściach tylko — reprezentują inne Duchy, już objawione: Mickiewicz208, Autor Nieboskiej209, Bukaty210, Królikowski211, Towiański212, Libelt213. — Mickiewicz, jako geniusz uderzony cudownością fenomenów, skrzydła ibisowe214 tej idei ubóstwiający. Autor Nieboskiej błyskawicami własnej myśli jest do niej prowadzony, a z najwyższą niecierpliwością syntezy przez nią danej oczekuje. Bukaty twardo i logicznie bryłowatym ją zna sposobem i nią algebraicznie świat rozwiązuje. Królikowski, z prostotą dobrego mieszczanina krakowskiego do Chrystusa się uciekłszy, od Chrystusa jej dostał w kształcie katechizmu i moralnej nauki. Towiański zaś, jako szlachcic filozof, który może najcałkowiciej ją był mieć powinien — a w objawieniach umyślnie początki jej genezyjskie, lecz logiczne, dowolną indianizmu215 metempsychozą pobudził — a miasto216 Celów Ostatecznych — z potrzeby widać za cel ukochanie woli bożej położył: sam się objawicielem tej woli, a zatem wodzem postawiwszy. Libelt ostatni — nie tworzyciel w niej, ale już pracownik. — Oto są dotychczas jedyne Duchy, które tworzą pierwszy, prawdziwy szereg nowych ludzi w Polsce i przyszłość jej budują. Inni są, aby bawili docześnie naród — sami się bawiąc bawieniem narodu... Szacowne bardzo istoty, lecz na teraz wcale niepotrzebne; dlatego też przycichli niby ptaszyny — czując, a nie rozumiejąc, że nad głowami oto narodu tworzy się i zawichrza burza, przyszłymi piorunami ciężarna. Ci wszyscy — proszą prawie, aby dawne słońce wróciło i słonecznych łąk kwiateczki znów zrywać było wolno.
Podług Hegla, ta sama idea czysta — wszędy w swoim innobycie — jest pierwiastkiem świata. Winien by był dodać: idea czysta, rozwijająca się, czyli rosnąca do Finalnego Celu.
Filozofia nowa zdobyte natchnieniem prawdy ciągle winna przez rozum obrabiać.
Pryncypium światła znajduje się w tworach i jest własnością mocy spirytualnej: np. światło w robaczkach świętojańskich, znikające za ucięciem głowy; próchno, w którym także musi być przez animalkule217 wydane; światło nad głową suchotników; światło mórz, wydobyte ruchem także z niezliczonego mnóstwa zwierzątek obudzonych tymże ruchem... Lecz czemuż tak rzadkie w naturze i tak małą cząstką udzielone tworom? Dlaczego Duch między innymi formami tak rzadko zapragnął światłości, woli (?) świetlanej? Dlaczego nie ma między żurawiami przewodniczących ptaków latarnianych — ptaków-meteorów? Zdaje się, że niezażądanie światła jest pierwszym grzechem Ducha, zaleniwiającego się w naturze, chcącego nocy, snu, spoczynku: egoizmem indywiduów pierwszych, wyrabiających się z kamieni w rośliny. Jakoż królestwu roślinnemu braknie samo-światła — i to przerwanie formy w łańcuchu poszło przez wszystkie twory. — Lecz czyliż nie ma być odzyskanym w człowieku przez miłość bożą i mieć na Ostatecznym Celu zapalenie i rozpromienienie atmosfery globowej?