Pierwsi są niby poganami chrystianizmu — albowiem pogaństwem nie było ani nazwanie najwyższego Boga Jowiszem, ani podług myśli o Bogu zrobiony wizerunek: ale cześć już tylko formie, a nie zaś Duchowi Bożemu oddawana. Zaufanie w moc posągu, podobne do zaufania, które świętoszek dziś pokłada w mocy tajemniczej znaków i słów sakramentalnych, staje się pogaństwem — ohydne dlatego, że zatrzymuje ruch Ducha na ziemi, a ludzkość w cielesne niby kwiaty rozwija... Stąd, mój Helionie, tyle cudów fałszywych, które gorsze od bajek politeizmu, bo bez natchnienia i wnętrznej, nawet alegorycznej wartości wymyślone, ubliżają Duchowi Ojca i Syna — i wpływ ognisty Ducha Świętego na świat pozbawiają wszelkiej świętej mądrości.
Helion
Ileż razy cierpiałem nad upodleniem religii, którą ludzie chcą tak podłymi sposobami przelęknionemu ludowi narzucić!
Tłumacz Słowa
Wszelkie jednak przełamanie Duchem prawa materii cudem jest. Chrystus idący do grobu, aby się oblókł w ciało swoje, wywołanie Łazarza z grobu, śćmienie się Matki Boskiej miłością bożą — i poczęcie z Ducha Świętego: są to dla nas świadectwa mocy Ducha naszego i niby gwiazdy kierunku, po których szczeblujemy dalej... w drodze Ducha, do Celów idąc Ostatecznych, atmosferycznych i globowych.
Helion
W te cuda wierzę...
Tłumacz Słowa
Lecz przełamanie prawa natury jest rzeczą tworzącą świat cały; wnętrznoście wszelkiej formy drżą na to... Przed cudem Matki Boskiej cała ziemia i wszystkie Duchy napełnione były snem niby i przeczuciem, że raz na ziemi prawo rodzącej Trójcy ma być przez miłość, do Boga wylatującą, przełamane. A poeci, jako czulsi na ten głos proroczy, zaludnili kraj imaginacji mnóstwem takich cudów, jakoby już dopełnionych i przeczucie prawdy rozdzwonili harfami złotymi po całej ziemi... Cudowne więc Matki Boskiej poczęcie poprzedzone było snem, wizją prawdy, przeczuciem Ducha na całej ziemi, poetycznymi figurami mnóstwa półbogów: nareszcie spełnione raz — w Nazaretańskiej chacie, która się nagle napełniła wonią najczystszych kwiatów Ducha i światłem najbielszych promieni rozpromieniła. A skoro się stało — Duch niby ziemski uspokoił się, sen swój widząc sprawdzonym. — Wizja białej Ledy i oprószonej złotym deszczem Danai nie spadła już nigdy na ciemne źrenice Homerów — i w żadnej już pochrystusowej wierze nie obaczysz snu tego, który był niby utęsknieniem Ducha ziemskiego za obietnicą Słowa, gdzieś w niebiosach słyszaną... i to sprawił, że niby wiara całej ziemi, wprzód obudzona, Nazaretance świętej w złamaniu prawa natury dopomogła: Duch bowiem Ziemi dopomaga, modląc się niewymownymi wzdychaniami. Podobne przeczucie było o wniebowstąpieniu z Ciałem Chrystusowym: Eliasz na wozie ognistym ulatujący — Ganimedes z ciałem porwany — Eneasz śród walki — Romulus pośród piorunów... a po Chrystusie żaden już bez mogiły na ziemi...