Przyniósł... postawił... i znowu zapytał

Bardzo układnie: „Czego panom trzeba?”

A gdym na chlebie zębami pozgrzytał,

Zdjęty przeczuciem nieszczęśliwych wróżek,

Nie spodziewając się, wołałem: „Łóżek

19.

I światła!” Tu jak na biegunie

Północnym ciemno — i wiatr wszędy świszcze;

Pusto jak w zgniłym orzechu świstunie...”

Tu mój towarzysz rzekł: „Więc ja przepiszczę