A ty, Poezjo, nie bądź więcej mniszką,
Ale opowiedz, jak szedłem wysoko
Nad przepaściami zawieszoną ścieżką,
Jak coraz dalej posyłałem oko
Za laurem pięknie kwitnącym pode mną,
I za otchłanią mórz błękitnie ciemną,
7.
Jak o południu cień kolczatej gruszy
Osłonił całą podróżnych gromadę,
Jak ciernia krzaki, które wiatr wysuszy,