I znów z człowieka robi słonecznika,

Za światłem życia obracając twarzą

Myśli marzące... póty, póki marzą.

38.

W komnacie mniszej, otoczonej wkoło

Rzędem tureckich sof kwiecistej barwy,

Promień słoneczny padł na moje czoło

I snów zwichrzone rozpędziwszy larwy,

Rozwinął znowu moje myśli senne

Na życie marzeń mglistych... całodzienne.