I teraz chyba je sam Bóg oczyści.

Smutek podobny był do nienawiści

I stanął czarny, wielki, między nami.

Więc rozłączeni byliśmy i sami.

I nie mówiliśmy do siebie słowa —

Bo powiedz, jakaż być mogła rozmowa

W pustym namiocie między mną i żoną?

Pomiędzy ojcem i matką tych dzieci?...

Słońce wschodziło w upały czerwono,

Co dnia tonęło tam, gdzie teraz świeci,