363. Nagromadziliście wina, tabaki... — poeta ustosunkowuje się ironicznie i nieprzychylnie do mnichów w Megaspileon. Razi go ich pewne zakłamanie, a nade wszystko ich wyznanie prawosławne przypominające Rosję. Ponadto pewną rolę odegrał tu niewątpliwie wpływ Voltaire’a oraz Ignacego Krasickiego ataki na ciemnych, w pijaństwie rozmiłowanych mnichów. [przypis redakcyjny]

364. archimandryta — przeor klasztoru prawosławnego. [przypis redakcyjny]

365. Ibrahim (1789–1848) — syn Muhammada Alego, dobry, lecz okrutny administrator. [przypis redakcyjny]

366. obraz Nikołuszki — nie wiadomo, czy chodzi tu o obraz św. Mikołaja czy też cara Mikołaja I. [przypis redakcyjny]

367. prix fixe (fr.) — stała cena. [przypis redakcyjny]

368. W pochmurnym rynku statuę Kopernika — chodzi tu o pomnik Kopernika przed pałacem Staszica; podczas uroczystości odsłonięcia pomnika słońce istotnie, przedarłszy się przez chmury, oświetliło pomnik. [przypis redakcyjny]

369. Pieśń ósma — Pieśni 1–8 włącznie pisał Słowacki jako refleksje poetyckie wywołane podróżą, przeznaczone dla szerokiego grona czytelników, względnie, jak niektórzy uczeni przypuszczają, dla matki. Sam poeta jednak nie pozostawił nigdzie najmniejszej wzmianki, że przy pisaniu pieśni miał specjalnie matkę na myśli. Dopiero Pieśń ósmą potraktował już w założeniu jako list do wuja Teofila Januszewskiego. Muzy mu jednak odmówiły posłuszeństwa. W zachowanym fragmencie widać wyraźnie jakby zmęczenie czy wyczerpanie poety, z którego sam sobie zdawał sprawę. Dlatego przerwał Pieśń na wierszu 31, a do adresata napisał później inny list poetycki (zob. Listy ze Wschodu). [przypis redakcyjny]

370. Neapol włoski w miniaturze — miasto Nauplion (gr. Nafplion) w Grecji, na Peloponezie, nosiło dawniej włoską nazwę Napoli di Romania; Napoli to włoska nazwa Neapolu, miasta w południowych Włoszech. [przypis edytorski]

371. Skąd widać było dwa białe miesiące — księżyc i jego odbicie w morzu. [przypis redakcyjny]

372. Czarowny widok... — wariant czwartej strofki opiewa: „Czarowny widok, czarowne wieczory —/ Ciebie zachwyca ów zgiełk — owa tęcza,/ W jaką się ludzkie wiązały kolory.../ Jam czekał cichy, aż po lawy ścianie/ Drący się księżyc wejdzie na szczyt — stanie;/ Aż spojrzy na mnie z ogromnej mogiły/ Czarnych popiołów. I mnie także trzeba/ Na jakim wielkim grobie nabrać siły/ Nim się puścimy w świat... nie drogą nieba.” [przypis redakcyjny]