Kart nie odwracaj... bo nim spocznę w grobie,
Będę ci śpiewał jak mrące łabędzie154,
Tak nieśmiertelnym płaczem, że raz jeszcze
Łez brylantowych osypią cię deszcze.
44.
I łzy się żywe rozbiegną po łonie155,
I strumień palce różowe otworzy,
Jeśli spłakaną twarz ukryjesz w dłonie.
Ja wtenczas będę spokojny, jak w zorzy
Gwiazda niknąca blady — lub z obliczem