I zdjął mię wielki płacz, gdy tą gromadą

Poranny zachwiał wiatr i pędził dalej

Jakby girlandę dusz w błękitność bladą.

I zdjął mię wielki strach, gdy poznikali

Ci aniołowie fal — a ja zostałem

W pustyni sam — z Rzymem, co już się wali.

I nigdy w życiu takich łez nie lałem,

Jak wtenczas — gdy mię spytało w pustyni

Słońce, szydzący bóg — czy Rzym widziałem?...

Przypisy: