Taj my, bywało, we dworze,

Kiedy okna śnieg zawali,

Przy tatku kolędowali

W srebrne Narodzenie Boże.

Jak pośród małej stajenki

Pastuszkom strzygącym runo351

Zjawiło się pańskie łuno352,

Płomień przezroczysty, cienki,

Od złota rubinów żywszy;

I pastuszki oświeciwszy,