Co mi ten kur ranny pieje?
Ot, nie mogę od łez... Słuchaj panna...
SALOMEA
Ach! ja, by355 świeża dziewanna,
Obrastałam w kwiatki złote,
A dziś porzuciłam cnotę.
Bóg wie, co to jeszcze będzie!
Co się ze mną jeszcze stanie...!
Te wspomnienia, śpiewające łabędzie...
Wchodzi LEON z kością trupią w ręku, ścigany przez kilku chłopów.