A duchy świecy nie zwieją
Z dworku, gdzie mi wiek przeminął
Tak słodko przy mej rodzinie,
Gdziem ja miał ojcowskie graty
Jeszcze wzięte na Turczynie,
A pod dąb mój rosochaty107
Wodził gości... i pił kawę
W dawnych, starych roztruchanach108,
Pacierz mówił na kolanach,
Córkom gotował wyprawę;