Krzyczą po zamku, że grafini kona.

Nie dowiedzieć się, z czego, u Greczyna,

Krew w nim zastygła, zimny jak gadzina;

W pochodni światło obłąkany patrzy,

Chłodny jak kamień, od marmuru bladszy.

Grafini kona — mówią — on nie słyszy.

Zlękli się ludzie jego trupiej ciszy,

Trącają — milczy jak widmo zaklęte,

Usta ma drżące, zęby mocno ścięte;

Wzięli, zimnego zanieśli na łoże.