Raz mię ów anioł zaprowadził złoty

Przez jasne łąki do lodowej groty.

Tam ją obielił dzień alabastrowy;

I mróz na czole mej jasnej królowéj4

Perłami okrył wszystkie polne róże;

I ze sklepienia łzy leciały duże;

A we łzach sylfy z jasnością ogromną

Deszczem spadały na białą i skromną.

Słysząc, że ściany płaczą coraz głośniej,

Cała się szatą okryła zazdrośniej