Com cierpiał w sobie i com czuł — nie czuła,

Co w sercu moim zmartwychwstało — struła,

Aż przyszło wreszcie, że dziś, jędza blada...

Lecz z tego niechaj ona się spowiada,

To na jej sercu, to je kiedyś zrani —

Patrz! ja ten ogród zasadziłem dla niéj,

Te drzewa, łąki, tam niby w obłędzie

Strumienie i na błękitach łabędzie,

I ta z marmuru Karary łazienka,

To dla niej... Patrzę i serce mi pęka;