Lecz coś jest we mnie, gdy w grób muszę wchodzić,

Z czym by się żadne łzy nie mogły zgodzić:

Wściekłość na siebie, żar, co się nie studzi,

A nawet, księże, jakiś żal do ludzi:

Jak gdyby oni byli winni z dawna,

Że się krew we mnie zaczerniła sławna.

Lecz nie — i myśl ta nie może pocieszyć. —

To wszystko... Księże, czy śmiesz mię rozgrzeszyć?

Olej, co czyni w Bogu śmierć wesołą,

Czy się odważysz lać na zdrajcy czoło?