Sokół mnie poznał prędzej niż ludzie —

Tak twarz wprawiłem, aby udaną

Nosiła barwę. W takiej niewoli,

Jak liść dwubarwny srebrnej topoli,

Cierpiałem mękę — niewypłakaną.

Gdym własne sioła palił i burzył,

Gdym na przekleństwa gminu zasłużył,

Błogosławili — Ale już blada,

Już gwiazda Żmii mroczy się, spada.

Gdy w mojej dłoni pękł obraz święty!