Oblane złotem świtu burzany,

Ognistej barwy kwiatem się palą,

I gną się z wiatrem; fala za falą

Przebiega stepy milczące. —

Cicho — — Wtem trąby zagrały grzmiące,

I zagrzmiał razem pod niebo wzbity

Z brzękiem surm, kotłów, okrzyk wesoły,

I uwolnione z więzów sokoły

Szybko w powietrza lecą błękity,

Krążą i kraczą, dzwonkami dzwonią,