Choć prawo małżeńskie w Sowietach jest zbyt liberalne, gdyż wymaga tylko zarejestrowania lub tylko zgłoszenia w odpowiednim urzędzie, a także wymaga małej formalności w razie rozejścia się małżeństwa, ale za to prawodawstwo dotyczące opieki nad dziećmi i cała prawie ochrona macierzyństwa stoi bardzo wysoko, bardzo głęboko jest przemyślana, a poszukiwanie ojcostwa jest w całej pełni rygorystycznie spełniane.

Zaznaczyć jednak muszę, że nie zgadzam się na zasadniczą tendencję Sowietów, dążącą do upaństwowienia dzieci na niekorzyść utrzymania rodziny, bowiem uważam rodzinę za najważniejszą komórkę społeczną narodu. Może to rozbijanie rodziny jest tylko w Sowietach eksperymentem, bo bardzo poważnie nad tymi kwestiami tam się zastanawiają, a w Moskwie i Leningradzie istnieją w tym celu Instytuty Opieki nad Matką i Dzieckiem, gdzie wypracowują światli pedagodzy i pedolodzy różne metody i gdzie kształcą się pracownicy różnego rodzaju instytucji obejmujących ochronę macierzyństwa w jak najszerszym zakresie. Przez zniszczenie ustroju kapitalistycznego kobieta w Sowietach uzyskała zupełne zrównanie z mężczyznami, społeczne, ekonomiczne i polityczne: 1) w czym zupełne zrównanie zarobków, to jest zupełna równość płac za równą pracę, 2) prawo opieki nad matką i dzieckiem daje kobiecie w Sowietach przywileje, przy tym łatwość prawnego poszukiwania ojcostwa rozstrzyga wiele zasadniczych komplikacji wynikających z macierzyństwa, 3) a rzeczywiste zrównanie społeczne nie jest w Rosji Sowieckiej przez mężczyzn ignorowane, ale przeciwnie, przestrzegane i forsowane w przedstawicielstwach fabrycznych zarządów komitetów, w radach sowieckich, w sądach ludowych itp. Że prawo kobiety do macierzyństwa jest w Rosji Sowieckiej zupełnie rozstrzygnięte, to samo wynika z powyższych danych: świadome macierzyństwo jest realizowane w setkach poradni fabrycznych i państwowych, a przerywanie ciąży do trzech miesięcy przez lekarza dla każdej kobiety jest dostępne stosownie do jej woli.

Słuszne jest więc twierdzenie, że ustrój kapitalistyczny jest wrogiem regulacji urodzeń, bo zniesienie ustroju kapitalistycznego wyzwala kobietę, pracującą matkę i jej rodzinę od wyzysku i ucisku ekonomicznego i stwarza możliwości macierzyństwa pod ochroną prawa. Jeżeli faszyzm, militaryzm i kapitalizm są wrogami regulacji urodzeń z zupełnie dla nas zrozumiałych pobudek, jako wynikających z pewnych określonych systemów społeczno-politycznych, to trzeci największy, najśmielszy, najbardziej nacierający wróg — KLERYKALIZM, wymaga specjalnego omówienia, tym bardziej u nas, w Polsce, gdzie kler wszystkich wyznań, a w szczególności panującego katolickiego wyznania, odgrywa niestety wielką dominującą rolę nie tylko religijną, ale i społeczną, a nade wszystko nawet państwową.

Jeżeli u nas w Polsce mówi się o trudnościach propagandowych za regulacją urodzeń, a szczególniej o trudnościach realizacji świadomego macierzyństwa, to ani militaryzm, ani faszyzm, tak jak w innych krajach, nie stoi tu na przeszkodzie, a kapitalizm oddziaływa tylko pośrednio, tak jak na całym świecie, ale prawdziwy nasz wróg to kler katolicki wraz ze wszystkimi swymi nadbudówkami przeróżnych reakcyjnych organizacji klerykalnych, któremu odwagi i siły dodaje zbyt tolerancyjne stanowisko czynników rządzących.

Dlaczego tak jest, trudno nawet zrozumieć. Nie możemy doczekać się tak naglącej ze względów społecznych, prawnych i moralnych reformy prawa małżeńskiego dlatego tylko, że temu sprzeciwia się polski kler katolicki. W sprawach wychowawczych i szkolnych także mamy wiele niepotrzebnych klauzuli; ale w związku z naszym zagadnieniem regulacji urodzeń i świadomego macierzyństwa śmiało walczymy z klerem i tylko mało odważni, niezdecydowani i faryzeusze liczą się z potęgą klerykalną naszego państwa.

Ta walka z polskim klerem katolickim zaczęła się zaraz, kiedy Robotnicze Towarzystwo Służby Społecznej przystąpiło w 1931 r. do realizacji pierwszej w Warszawie Poradni Świadomego Macierzyństwa i uzyskało na to pozwolenie odpowiednich władz państwowych. Mając możność bezpłatnego korzystania z propagandy na ambonach kościelnych, przy tysiącznych tłumach wiernych, ułatwiali nam księża popularyzowanie naszych idei, choć je przedstawiali w okropnych słowach i zaklęciach. Jawne publiczne wystąpienie kleru odbyło się 20 i 21 lutego 1934 r. w Warszawie na wielkim zjeździe biskupim, który wydał i ogłosił List pasterski Episkopatu Polski, poruszając w tej bardzo długiej odezwie wszelkie kwestie mniej lub więcej związane z religią, jak walka z wiarą Chrystusową i Kościołem, jak nierozerwalność i sakramentalność małżeństwa; dużo w tej odezwie jest powiedziane „w obronie rodziny”, a mianowicie: „Rodzinie zagraża rozkład, obok ucieczki od małżeństwa stwierdzić musimy groźniejszą ucieczkę od obowiązków małżeńskich i rodzinnych, ucieczkę od dziecka, od wierności małżeńskiej”. (Dalej:) „Dziecko nie jest ciężarem i kłopotem, lecz radosnym dopełnieniem sakramentalnej jedności rodziny, uwiecznieniem się ojca i matki w obrazie Bożym i dziejowym, odradzaniem się narodu i ludzkości. Napiętnować musimy świadome macierzyństwo pojmowane i praktykowane jako zapobieganie urodzinom przez niedozwolone środki. Pod nazwą świadomego macierzyństwa prowadzą pewne koła propagandę unikania macierzyństwa i dziecka” itd., itd. różne brednie, bo przecież kler, a szczególniej katolicki, zaprzysiężony pod hasłem celibatu, nie powinien i nie może mieć pojęcia, co to jest rodzina, a tym bardziej, jak ma się realizować świadome macierzyństwo.

Nie idzie tu więc o fachowość i środki dobrze lub źle chroniące od ciąży, ale kler nie chce się wyzbyć ogromnego wpływu, który miał dotąd na kobietę, na matkę, na rodzinę; a także działa tu sprawa materialnych dochodów, płynących z tych bogobojnych wpływów, bo wszak czym więcej dzieci kobieta urodzi, tym więcej ich umrze, a przecież i chrzest, i pogrzeb przynoszą księżom dobre dochody. To samo można powiedzieć o ślubach i rozwodach cywilnych, które dziś przynoszą kolosalne dochody klerowi, szczególniej rozwody bogaczów, dla których zawsze znajdują się tajemnicze przyczyny „unieważniające małżeństwo”, a które dla ubogich jest nierozerwalnym sakramentem.

Nad tymi wszystkimi średniowiecznymi względami i potępiającymi kazaniami należy przejść do porządku dziennego. Życie jest silniejsze niż egoizm jednej kasty, trzymającej się uparcie przestarzałych form i przestarzałych haseł. Życie jest silniejsze niż gromy z ambon i szepty groźne w konfesjonale: już nie tylko kobiety z burżuazji i te wykształcone samodzielne pracownice, ale i kobiety z proletariatu budzą się i wyrywają się ze swej strasznej niewoli seksualnej i rozrodczej. Rwące potoki życia codziennego, powszechna oświata, walka kobiety o chleb, o pracę, nędza, bezrobocie, brak dachu nad głową — wszystkie te nieszczęścia walącego się ustroju kapitalistycznego uświadamiają szerokie masy kobiece, które same przychodzą do przekonania, że nie chcą być dalej tylko maszynami do rodzenia dzieci; a także budzi się wśród rodziców odpowiedzialność za danie życia nowej istocie ludzkiej — i to są główne czynniki szybkiego rozwoju idei świadomego macierzyństwa.

V. Realizacja świadomego macierzyństwa

Same poglądy i teoretyczne, naukowe czy popularne rozważania nad koniecznością regulacji urodzeń nie dadzą żadnych konkretnych rezultatów bez praktycznego zastosowania tych idei, bez umasowienia w jak najszerszych warstwach ludności pracującej świadomego macierzyństwa za pomocą dostępnych poradni czy przychodni zapobiegawczych na wzór Stanów Zjednoczonych Ameryki, Anglii, Holandii, gdzie korzystają te poradnie z wydatnej pomocy materialnej samorządowej, państwowej i społecznej. Takie przychodnie powinny być prowadzone przez ubezpieczalnie społeczne oraz przy ambulatoriach fabrycznych, przy ośrodkach zdrowia, przy stacjach opieki nad matką i dzieckiem, jednym słowem, należy dać możność każdej pracującej kobiecie, każdej matce zasięgnąć rady lekarskiej w sprawie zabezpieczenia się od niepożądanej ciąży, środkami pewnymi i nieszkodliwymi dla jej zdrowia.