jak niebieskie oczko z rumieniem opalu — różowawość perląca się w błękicie albo
jeszcze gorzej: irytujący napis na śniegu z czułym błędem ortograficznym,
przywodzącym na myśl najgorsze dyktanda, lęki szkolne i stres tablicy.
Ale gdy dostrzega się taki okaz — człowiek przyklęka, bo czyta pewne ślady,
a gdy wkłada zdziwioną dłoń do kieszeni — w palcach odgaduje podrzuconą
niespodziankę. Wtedy w jego oku skrzy się legendarna łza, bo opale i perły
przynoszą nieszczęście, okala tęczówkę brokatowym halo, płynnie zmienia
ogniskową. I naraz znalazca, któremu nigdy nie przytrafiło się nieoczekiwane,
hojne szczęście, staje się zabawką wiecznej tęsknoty, która gryzie jak czekoladowy
mus albo gorzka mysz.