Tak długo oblicza się, żeby pisać, bo pobudza, co wreszcie miało wystarczać.
I budzi się następny wieczór w późną noc, zanim się sen zamarzy.
Ale zupełnie inne kule śniły się Hildegardzie z Bingen2.
Zapewne
nie jest strategią pozostania przy życiu,
ani sposobem na hałas. Wytrwałość jest śmieszna,
kiedy wspomina się oczarowane jeziora,
głuche kampanie i brzęczące bory, w których głos
podąża za echem przez całe stulecia. Ząb
czarownicy? Ważne są kwiatki i jeszcze rym