— Całuję rączki — zaskrzeczał płaz w wannie. — Przyjdźcie znowu. Auf Wiedersehen31.

— I co, Franku — zapytał pan Povondra, gdy byli już na zewnątrz — nauczyłeś się czegoś?

— Nauczyłem — odparł Franek. — Tato, czemu ta pani ma czerwone pończochy?

11. O ludojaszczurach

Byłoby zapewne przesadą twierdzenie, że w tym czasie nie mówiono ani nie pisano o niczym innym, jak tylko o gadających salamandrach. Mówiono i pisano też o nadciągającej wojnie, o kryzysie gospodarczym, o meczach ligowych, o witaminach i o modzie. Tym niemniej o mówiących płazach pisano bardzo dużo, na ogół w sposób bardzo niefachowy. Dlatego wybitny naukowiec, profesor doktor Vladimír Uher z uniwersytetu w Brnie napisał do „Lidových novin” artykuł, w którym wskazywał na to, że domniemana zdolność Andriasa Scheuchzeri do artykułowanego mówienia, a właściwie naśladowania wymawianych słów, z naukowego punktu widzenia nie jest bynajmniej tak interesująca jak inne zagadnienia dotyczące tego osobliwego płaza. Zagadka naukowa Andriasa Scheuchzeri polega zupełnie na czym innym: na przykład, skąd pochodzi, gdzie jest jego praojczyzna, w której przeżył całe okresy geologiczne; dlaczego pozostał tak długo nieznany, skoro teraz pojawia się tak licznie prawie na całym obszarze równikowym Oceanu Spokojnego. Wydaje się, że w ostatnim czasie rozmnaża się niezwykle szybko. Skąd się wzięła ta ogromna witalność w prastarym, trzeciorzędowym stworzeniu, które do niedawna prowadziło ukrytą, a więc prawdopodobnie krańcowo sporadyczną, o ile nie typograficznie izolowaną egzystencję? Czy może zmieniły się jakoś na korzyść biologiczne warunki życiowe dla tej kopalnej salamandry, tak że dla owego cennego mioceńskiego reliktu nastał nowy, zadziwiająco korzystny okres rozwojowy? W takiej sytuacji nie można było wykluczyć, że Andrias Scheuchzeri nie tylko będzie się z powodzeniem rozmnażać ilościowo, ale także rozwijać się pod względem jakościowym, i że nasza nauka będzie mieć niepowtarzalną okazję asystowania przy potężnej przemianie in actu jednego gatunku zwierząt. To, że Andrias Scheuchzeri potrafi wyskrzeczeć parę tuzinów słów i nauczy się kilku numerów, które laikowi wydają się przejawem jakiejś inteligencji, to nie jest, naukowo rzecz ujmując, żaden cud; ale cudem jest ta niezwykła siła witalna, która tak nagle i obficie ożywiła skostniałą egzystencję stworzenia zacofanego w rozwoju i niemal już wymarłego. Istnieją tu pewne szczególne okoliczności: Andrias Scheuchzeri jest jedyną salamandrą żyjącą w morzu i — co jeszcze bardziej rzuca się w oczy — jedyną salamandrą występującą w rejonie etiopsko-australijskim, w mitycznej Lemurii. Czy nie można by wręcz powiedzieć, że Przyroda stara się teraz pośpiesznie dogonić jedną z życiowych możliwości i form, którą na tym obszarze zaniedbała lub też nie mogła w pełni rozwinąć? I dalej: byłoby dziwne, gdyby na oceanicznym terytorium, leżącym pomiędzy olbrzymimi salamandrami japońskimi z jednej i allegańskimi z drugiej strony nie było w ogóle żadnego łączącego je elementu. Gdyby Andriasa nie było, musielibyśmy założyć jego istnienie właśnie w tych miejscach, w których się pojawił. Wyglądało to niemal tak, jakby po prostu wypełniał on przestrzeń, na której — zgodnie z kontekstem geograficznym i rozwojowym — powinien się od dawna znajdować. „Jakkolwiek by się rzeczy miały — kończył się artykuł uczonego profesora — na podstawie tego ewolucyjnego wskrzeszenia mioceńskiej salamandry musimy uznać z szacunkiem i zdumieniem, że Geniusz Rozwoju na naszej planecie bynajmniej nie zakończył jeszcze swego twórczego dzieła”.

Artykuł ten ukazał się pomimo cichej, ale zdecydowanej opinii redakcji, że na takie naukowe gadanie w gazetach nie ma miejsca. Wkrótce profesor Uher dostał list od jednego z czytelników:

Szanowny Panie,

w zeszłym roku kupiłem dom na rynku w Čáslaviu. Przeszukując go, znalazłem na strychu skrzynię ze starymi, cennymi, prawdopodobnie naukowymi pismami i dziełami, a mianowicie dwoma rocznikami czasopisma Jana Hýbla „Hyllos” z lat 1821–22, Świat ssaków Jana Svatopluka Presla, Podstawy nauk przyrodniczych albo fizyki Vojtěcha Sedláčka, dziewiętnaście roczników popularnego czasopisma z zakresu wszech nauk „Krok” i trzynaście roczników „Časopisu Českého museum”. W tłumaczonej przez Presla Rozprawie o zmianach skorupy ziemskiej (z 1834 roku) znalazłem jako zakładkę wycinek z jakiejś starej gazety, na którym wydrukowano informację o dziwnych jaszczurach.

Gdy przeczytałem Pański znakomity artykuł o zagadkowych salamandrach, przypomniałem sobie o tej zakładce i odnalazłem ją. Myślę, że mogłaby Pana zainteresować, dlatego posyłam ją Panu, jako żarliwy przyjaciel przyrody i Pański gorliwy czytelnik.

Z wyrazami szacunku