Natomiast znaczną wrażliwość przejawiają Płazy na wpływy chemiczne; przy eksperymentach z mocno rozcieńczonym ługiem, ściekami fabrycznymi, odczynnikami garbarskimi itd. odpadała im skóra całymi płatami i zwierzęta doświadczalne ginęły wskutek jakiejś zgorzeli skrzeli. Dla naszych rzek Płazy są więc praktycznie bezużyteczne.
W następnym szeregu eksperymentów udało nam się stwierdzić, jak długo wytrzymują Płazy bez jedzenia. Mogą głodować trzy tygodnie i dłużej, bez widocznych oznak innych niż osłabienie. Jednego Płaza pozostawiłem bez jedzenia przez sześć miesięcy. Ostatnie trzy miesiące spał bez ruchu i bez przerwy. Kiedy mu potem wrzuciłem do zbiornika posiekaną wątróbkę, był tak słaby, że na nią nie reagował i musiał być karmiony sztucznie. Po kilku dniach jadł normalnie i można go było użyć do dalszych badań.
Ostatni cykl eksperymentów zajmował się zdolnościami regeneracyjnymi Płazów. Jeśli Płazowi utnie się ogon, w ciągu dwóch tygodni odrośnie mu nowy; w przypadku jednego Płaza powtarzaliśmy ten eksperyment siedmiokrotnie, z jednakowym rezultatem. Tak samo odrastają mu ucięte nogi. Jednemu zwierzęciu doświadczalnemu amputowaliśmy wszystkie cztery kończyny i ogon; po trzydziestu dniach był znowu cały. Jeżeli złamie się Płazowi kość udową albo ramieniową, odpadnie mu cała złamana kończyna, a na jej miejscu wyrośnie nowa. Podobnie odrasta wyłupione oko albo odcięty język. Ciekawe, że Płaz, któremu uciąłem język, zapomniał mowy i musiał się jej nauczyć na nowo. Jeśli Płazowi amputuje się głowę lub przetnie się jego ciało pomiędzy szyją i kością biodrową, zwierzę ginie. Można mu natomiast usunąć żołądek, część jelit, dwie trzecie wątroby i inne organy, a jego funkcje życiowe nie zostaną zakłócone, tak że można powiedzieć, iż niemal wypatroszony żywcem Płaz jest zdolny do dalszego życia. Żadne inne zwierzę nie ma takiej odporności na jakiekolwiek zranienia jak właśnie Płaz. Pod tym względem mógłby być doskonałym, prawie niezniszczalnym zwierzęciem bojowym. Niestety, na przeszkodzie temu stoi jego pokojowość i naturalna bezbronność.
Oprócz tych eksperymentów mój asystent doktor Walter Hinkel badał wartość Płazów pod kątem przydatnych surowców. Stwierdził przede wszystkim, że ciało Płazów zawiera niezwykle wysoki procent jodu i fosforu; niewykluczone, że te ważne pierwiastki dałoby się w razie potrzeby wydobywać z nich na skalę przemysłową. Skóra Płazów, sama w sobie niedobra, może być mielona i prasowana pod wysokim ciśnieniem; uzyskana w ten sposób sztuczna skóra jest lekka, dosyć silna i mogłaby być substytutem skóry wołowej. Tłuszcz Płazów jest niejadalny ze względu na obrzydliwy smak, ale nadaje się jako smar techniczny, ponieważ zamarza dopiero w bardzo niskich temperaturach. Również mięso Płazów było uważane za niejadalne, a wręcz trujące; spożywane na surowo, wywołuje gwałtowne boleści, wymioty i halucynacje zmysłowe. Doktor Hinkel po przeprowadzeniu wielu eksperymentów, które wykonywał sam na sobie, stwierdził, że te szkodliwe działania znikają, jeśli pokrojone mięso sparzyć gorącą wodą (podobnie jak w przypadku niektórych muchomorów) i umieścić na dwadzieścia cztery godziny w słabym roztworze nadmanganianu potasu. Potem można je gotować albo dusić i smakuje ono jak niedobra wołowina. Zjedliśmy przyrządzonego w taki sposób Płaza, którego nazywaliśmy Hans. Było to wytresowane i inteligentne zwierzę ze szczególnym zmysłem do pracy naukowej. Pracowało na oddziale doktora Hinkela jako jego laborant i można mu było powierzyć także drobniejsze analizy chemiczne. Rozmawialiśmy z nim całymi wieczorami, bawiąc się jego nienasyconym pragnieniem zdobywania wiedzy. Z żalem musieliśmy naszego Hansa uśpić, ponieważ oślepł na skutek moich eksperymentów z trepanacją. Mięso tego Płaza było ciemne i gąbczaste, ale jego spożycie nie wywołało żadnych nieprzyjemnych następstw. Z pewnością w razie wojennej potrzeby mięso Płazów może być mile widzianym i tanim substytutem wołowiny.
50. Gdy tylko Płazy stały się powszednim zjawiskiem, zmieniła się, by tak rzec, ich problematyka — Charakterystyczny dowód stanowi ankieta pisma „Daily Star” na temat: „Czy Płazy mają duszę?”. Cytujemy z tej ankiety (jednak bez gwarancji autentyczności) kilka wypowiedzi wybitnych osobistości:
„Dear sir,
mój przyjaciel, wielebny H. B. Bertram i ja przez dłuższy czas obserwowaliśmy Salamandry przy budowie tamy w Adenie. Rozmawialiśmy z nimi również dwu albo trzykrotnie, ale nie zauważyliśmy u nich żadnej oznaki wyższych uczuć, takich jak Honor, Wiara, Patriotyzm albo Sportowy Duch. A co innego, pytam się, możemy słusznie nazywać duszą?”
Truly yours,
Colonel John W. Britton
„Nie widziałem nigdy żadnego Płaza, ale jestem przekonany, że stworzenia, które nie mają własnej muzyki, nie mają też duszy”.