— E, na Żyżkowie144 — odpowiedział strażnik, zdejmując ogromne rękawice. — Robiliśmy obławę.
— No i co wyłowiliście?
— Dwóch złodziejaszków i paru niezameldowanych. — A w domu Nr 1006 w piwnicy odkryliśmy taką spelunkę.
— Co za spelunkę? — pytał pan Rejzek.
— Karburatorową spelunkę, panie redaktorze. Mieli tam mały Karburatorek ze starej przedwojennej motorówki. I wszelka hołota zbierała się tam na orgie.
— Co znowu za orgie?
— No takie różne zakazane rzeczy. Modlą się, śpiewają, miewają widzenia, prorokują, robią cuda i jeszcze to i owo.
— I tego robić nie wolno?
— Jest to policyjnie zakazane. Tak samo, jak nory, w których palą opium. Była jedna taka nora na Starym Mieście. A tych karburatorowych spelunek wykryliśmy siedem. Taka hołota się tam zbierała. Ludzie bezdomni, kurwy i indywidua. Dlatego jest to zakazane. Bo to nieporządek.
— A dużo jeszcze takich spelunek?