Znowu chwila ciszy.

— Ech, proszę pana — jęczał KevaL — Nie umiem wymyślić nic naturalnego. Gdy się nad tym zastanowić, to w gruncie rzeczy wszystko jest cudowne. Wszystko, co istnieje, jest jakąś magią.

Wszedł do pokoju redaktor naczelny.

— Który z panów ekscerpował „Trybunę”? Ona ma wiadomości, których my nie mieliśmy.

— Jakie wiadomości? — pytał pan Rejzek.

— W rubryce gospodarczej. Amerykańskie konsorcjum zakupiło na Oceanie Spokojnym wyspy i odnajmuje je. Taki malutki atol koralowy za pięćdziesiąt tysięcy dolarów rocznie. Wielki popyt także z europejskiego kontynentu. Akcje już po dwa tysiące i siedemset. G. H. Bondy ma akcji za sto dwadzieścia milionów. A my tej rzeczy nie podaliśmy!

Naczelny redaktor pourągał chwilę i trzasnął drzwiami.

— Uważajcie, panie Rejzek — odezwał się Keval — mam ciekawy list. Szanowna Redakcjo! Darujcie, panowie, że ja, stary patriota, pamiętający złe czasy ucisku i pochmurne dni niewoli, podnoszę głos swój oskarżający i proszę Was, abyście bystrym piórem swoim przedłożyli narodowi zatroskany i wielce zaniepokojony głos nasz, starych patriotów itd. A dalej: — Widzimy nasz sławny naród starożytny podszczuwany brat przeciwko bratu. Niezliczone partie, sekty i kościoły, jako wilcy gryzą się i w nienawiści duszą się wzajemnie... — Jakiś stary stryjaszek, bo ma ogromnie roztrzęsione pismo... — A odwieczny nasz nieprzyjaciel obchodzi nas wokoło jako lew ryczący i rzuca w lud germańskie hasło: Precz z Rzymem! A jest w tym popierany przez fałszywych patriotów, którzy nad upragnioną jedność narodową swój interes partyjny wynoszą. Widzimy okiem ducha zbliżanie się nowych Lipan, kiedy to Czech przeciwko Czechowi pod osłoną jakoby haseł religijnych występował i na niego nastawał, aż i pole całe trupami usiane było. I zaprawdę spełni się słowo Pisma o królestwie w sobie rozdzielonym. I stanie się wielkie rąbanie i siekanie jako powiadają nasze prawdziwe, bohaterskie rękopisy...

— Przestań pan — prosił pan Rejzek.

— Niech pan poczeka, on tu gromi przerost partyj124 i kościołów. Powiada, że to dziedziczna choroba czeska... O tym nie może być najmniejszej wątpliwości, jak mawiał doktor Kramarz. Dlatego zaklinamy was, abyście w tej chwili ostatniej, gdy zewsząd grozi niebezpieczeństwo wielkie i straszliwe, wezwali naród nasz, iżby się zespolił w całonarodowej jedności ku obronie ojczyzny. A jeśli onej jednocie potrzebna jest więź kościelna, nie bądźmyż protestantami, ani katolikami, ani monistami, ani tym mniej abstynentami, ale przyjmijmy jedyną słowiańską mocną i bratnią wiarę prawosławną, która nas scementuje w jedną rodzinę słowiańską i pozyska dla nas w burzliwych czasach niniejszych ochronę potężnego monarchy słowiańskiego. Tych zasię, którzy by się zgodnie i dobrowolnie do tej sławnej myśli wszechsłowiańskiej nie przyłączyli, niech moc władzy państwowej, owszem i wszelka inna moc nadzwyczajna dozwolonym naciskiem przymusza, iżby swoje partyjne i sekciarskie interesy jednocie całonarodowej ofiarować byli gotowi. I tak dalej. Podpisano: stary patriota. Co pan na to?