To filozofem jesteś, to znów kupcem,

To szambelanem244, to zwyczajnym głupcem,

Toś jest gospodarz, to znów gość,

A śmiechu nigdy nie ma dość.

To pastor z ciebie jest, to organista,

To polihistor245, to znowu dentysta,

To król, to znów poddany, tak

Że łachman nosisz albo frak.

Przy tej odmianie ciągłej łatwo dowieść,

Iż życie bieży jak ucieszna powieść,