— Mówiłam ci przecie, że chcę dostać obróżkę.
— Ach, czyż taka obróżka jest dużo warta? Odrobina chińskiego srebra... może dzwonek jest z prawdziwego srebra, bo tak ładnie dzwoni... ale do kata...
— Ale ja chcę ją mieć!
— Dobrze! Gdy się babie czegoś zachce, wszyscy diabli nic nie pomogą, znamy się na tym.
— Zrobię ci trzy pary skarpetek z najlepszej wełny.
— No, przydadzą mi się niedługo. Tak, tak, rób skarpetki! Dobranoc!
— I jeszcze jedno, Peerze — Liza przytrzymała go za rękaw — proszę cię, byś i nadal zwracał uwagę na tę parę. Najczęściej w niedzielę chodzi do nich... nie w każdą niedzielę, ale rzadko w dzień powszedni.
— Owszem, jeżeli ci to sprawi przyjemność.
— Wielką przyjemność, Peerze. Teraz niebawem znowu będzie pełnia... a nie jest jeszcze zbyt zimno...
— Dobrze... będę ich śledził, jeśli się uda. Dobranoc, Lizo!