Swiat z oczów znika, niebo się otwiéra,

Zródłem szczęścia, staie się cierpienie!

Niech fala ięknie, niech burza zawyie,

Z sklepienia nieba grom za gromém biie;

Wpośród rozhukanych żywiołów boiu,

Duch, tobą zaięty, rozmyśla wpokoiu;

Jak w poźnéy iesieni, w wieczornéy ciszy,

Dzwięki miłośne, w koło siebie słyszy!