A teraz gdy się wie, jaką Pałuba nie jest, pojmie się też, czym ona jest: jest ona monstrualną ruiną — a i to tylko stylizowaną. Czy tak, jak ją, powinno się pisać każde dzieło? Czy to jest program poezji, poezji przyszłości? I znów mamy błędne koło. Wszakże program Pałuby dotyczy tylko jej samej, znika razem z nią. W każdym dziele autor na nowo bierze rozmach i na nowo stosunkuje się do kwestii „poezji” (Gross), dzieło jest tylko śladem tego stosunkowania się.
Atoli przecież powiedziałem, że poezja jest inżynierią rzeczywistych zamków na lodzie i mostów błękitnych między ludźmi. Takich definicji „poezji” można zrobić 50, a zaraz zdradzę ich sekret. Jeżeli się samemu coś chce w piśmiennictwie zdziałać, jeśli się czuje lub wmawia w siebie zdolności w pewnym kierunku i pragnie się narzucić tę dążność innym, aby ich zaprząc do swego pługa, wówczas z emfazą oznajmia się publiczności, że tego a tego — żądam nie ja, ale poezja. Naprawdę zaś rzecz ma się tak, że oto biorę jedno z tych włókien, które było związane nazwą „poezja”, i naokoło niego myślę skrystalizować wszystko, co mnie zajmuje. Psychologia praktyczna, kultura szczerości, spisanie inwentarza wszystkich trudności psychicznych, wzbogacenie życia wewnętrznego, eksploatowanie całej duszy, badanie wszystkich duchowych możliwości, potakiwań i zaprzeczeń — ale o takim programie nie można mówić bez ociągania się, bo natychmiast budzi się w duszy poczucie blagi. Mógłby ktoś jednak powiedzieć pięknie i okrągło, że oto zamordowawszy Poezję, wskrzeszam ją pod innym nazwiskiem, że Poezja jest jak feniks, który odradza się w popiele, nawet że Poezja jest zaprzeczeniem poezji, że ona najwspanialsza jest wtedy, gdy popełnia samobójstwo — itd., bez końca, bo to jest już samorództwo słów. Kto chce, może sobie z pietyzmu, na pamiątkę, wciąż używać nazwy „poezja” w różnych niuansach tego pojęcia, kto chce być wolnym od jego szykan, niech określa każdy śmiały swój lot w podbiegunowe krainy ducha nazwą zaczerpniętą z ust czarownic Makbetowskich: bezimienne dzieło!
Przypisy:
1. palimpsest (z gr.) — w starożytności: zapis na wykorzystanym już wcześniej materiale (najczęściej pergaminie), z którego usunięto pierwotny tekst (może on jednak przeświecać spod spodu, co stanowi cenny materiał dla archeologów); przen.: tekst wieloznaczny, o wielowarstwowym znaczeniu. [przypis edytorski]
2. niechcąco — dziś: niechcący. [przypis edytorski]
3. w postaci takiej karty — w tym miejscu w tekście źródła znajduje się poprzedzający treść listu rysunek dzwonu z wypisanymi na nim literami W (widoczna połowicznie) oraz D (w całości). [przypis edytorski]
4. gdyby np. do krateru nalano roztopionego szkła (...) to wydobyto by zeń wielkie szklane naczynie, podobne do kielicha dnem przewróconego — w tym miejscu w źródle znajduje się rysunek w przekroju ukazujący kształt kielicha a. dzwonu otaczającego podziemną górę. [przypis edytorski]
5. zaprzysiężesz — dziś popr. forma: zaprzysięgniesz. [przypis edytorski]
6. załączona w Uwagach mapka — uwagi autora zostały włączone w tekst w odpowiednich miejscach jako przypisy autorskie; z przyczyn technicznych mapka okolic Wilczy nie mogła być uwzględniona w tej publikacji. [przypis edytorski]
7. A oznacza dwór (...) zajechać przed bramę (C) — oznaczenia literowe odnoszą się do szkicu mapki załączonej w źródle w Uwagach do tekstu; tu nieuwzględnionej. [przypis edytorski]