Dziwnem się może wydać, że tyle wymagamy uprzejmości i pomocy dla spekulantów, dla żydków — „lichwiarzy zbożowych”, — którym gmin ciemny zwykle, a najbardziej czasu głodu złorzeczy, i pijawkami kraju być mieni.

Właśnie też, że gmin ciemny tak niesłusznie ocenia godziwą zawsze, a czasu głodu niezmiernie ważną i dobroczynną skrzętność tych handlarzy, właśnie dla tego światlejsi mają obowiązek, dać im należną opiekę i dla dobra sprawy otoczyć ich tarczą powagi rozsądku.

Nie wymagajmy poświęcenia; nie gardźmy usługą interesowaną, szanujmy ją owszem. Wszak łaski zawsze są interesowane, — a bezinteresowność najczęściej obłudą.

5. Rząd mógłby bardzo ułatwić tę operacyę, gdyby z mnóstwa swoich, po różnych dzielnicach kraju w pokasowanych klasztorach urządzonych magazynów wojskowych, mniej na razie potrzebne, ustąpił choćby za opłatą czynszu na czas naglejszej potrzeby na wsypki handlarzom, — gdyby nawet przyszło na skład odzieży wojskowej — jako lżejszej od zboża, — gdziekolwiek na ten czas piętrowe w innem mieście nająć kamienice.

Obeszłoby się bez budowania w tej chwili kosztownych magazynów. — Pomysłu tego świeżo podniesionego, a we Lwowie tak chwalonego, nie możemy na dobie za pomysł szczęśliwy uznać. Pojmujemy, że go popierają Anglicy; — im pewnie on dogodny, — ale nie nam w tym roku!

Z resztą rzecz to ważna, ale od dzisiejszego kłopota wcale odrębna. Pomówimy o niej kiedyś osobno. — Spieszymy do rzeczy.

Dobrzeby też było, gdyby dla strzeżenia takich magazynów zbożowych w okolicach dotkliwiej już niedostatkiem rażonych, rząd straże wojskowe dodał. Przezorność taka byłaby już przeto właściwą, iżby widziano, że te zapasy zostają pod opieką i powagą rządu.

6. Wydatną pomoc w kłopocie o dostawę żyta oddać nam mogą w tej chwili młyny parowe. Nie lekceważymy wcale wodnych; — ale boimy się, że posucha i mrozy obezwładnić je mogą w chwili potrzeby. Ważną też to przewagę daje parowym, że w danym razie liczyć można z pewnością na ich czynność.