Po raz pierwszy od upadku kraju, na prawdę wolno radzić nam o sobie — a rząd, co dotąd jak zrzędna piastunka, tak twardo na pasku nas wodził, i nie już działać, ale myśleć nam bronił, — dziś po raz pierwszy myśleć o sobie nam każe!

Może to nie przypadek, — może palec boży, że właśnie gdy nam w sprawach kraju po raz pierwszy „wolne dano pole”, — ponure widmo głodu jawi się pierwsze w izbie sejmowej i — o pomoc woła! Zważcie posłowie to wielkie zadanie!

Gdyby tylko bieda chwilowa dobodła gnuśnym, nieopatrznym; — gdyby to tylko szło o uciszenie tłuszczy próżniaczej — jak się indziej wydarza nie rzadko; — nie godziłoby się mącić wam natrętnemi radami swobody umysłu tyle wam potrzebnej; — tradycyjna u nas serdeczność i hojność natchnęłaby was do wyznaczenia głodnym zasiłku — i pracowalibyście dalej spokojnie „dziennym porządkiem!”

Ale gdy tak nie jest, gdy niedostatek jest powszechny, — gdy zwątpienie właśnie najpracowitszych

owłada, — nie ograniczajcie pomocy na zapomodze uchwalonej „dla ludzi,” — ale ratujcie warsztaty ich pracy; zapomóżcie gospodarstwo krajowe i do trzech milionów na zaradę chwilowej niedoli, — uchwalcie siedm na zapomogę rolnictwu i przemysłowi, a dwa na ułatwienie komunikacyj lądowych i wodnych!

Nie łudzimy się bynajmniej, jakoby proponowana przez nas pożyczka 12 milionów wystarczyć mogła na zupełne pokrycie niedoboru w możliwem zmnożeniu produkcyi kraju; — owszem z góry przekonani jesteśmy, że nie wystarczy. Cyfrę tę podała nam liczba obecnych dochodów kraju; — na przedstawianie tej cyfry wpłynął tedy wzgląd przeważny, że tyle możemy zaciągnąć długu nie przeciążając kraju. Uciążliwość pożyczki wszelkiej zależy nie od wysokości sumy pożyczonej, lecz od jej użycia. Użyta na spożycie staje się powodem upadku dłużnika; — użyta na produkcyę będzie rosą ożywiającą roślinność i wróci się plonem wierzycielowi a zbogaci dłużnika!

Dla tego to zalecaliśmy ostrożność z pożyczką, żeby jej nie wydać w pierwszem uniesieniu szlachetnego współczucia na cele chwilowe, ale oszczędzić na zasadne o ile można zatkanie źródeł, zkąd coraz szerszym, coraz groźniejszym nawałem zalewa nas nędza — coraz częściej jawiąca się głodem!

W rolnictwie nam się z Anglią nie równać — skromniejsze też u nas wymogi. Drenowanie u nas na zachodzie kraju i na garbach kredowych w

ziemi bełzkiej bardzo potrzebne[*]; — narzędzi lepszych do uprawy roli, machin do wypełnienia niedostatku rąk, wielki nam niedobór.

Sprawienie dobrego narzędzia, zdobycie się na jakąś machinę ułatwiającą pracę rolniczą, zawsze jeszcze uważamy za pewien rodzaj zbytku, nie potrzebnej parady, a często za niedorzeczne nowatorstwo, za ślepe naśladowanie zagranicznych wymysłów — i lubią wykrzykiwać rutyniści, że ojcowie nasi bez tych wymysłów gospodarując, więcej miewali zboża i większa była zamożność w kraju.