Bez tytułu

Kiedy jedziesz, pchając widmo samego siebie

w pokrzywy, łopiany

i coś szamocze się w trawie aż po rdest,

ruch szprych jak metronom, i płoszy się rytm

wróbel, jaszczurka, szczur?

Kiedy przegrywasz, spóźniasz się na start,

potem tylko krążysz w formie opowieści,

zanurzasz się w trzecią burzę tego dnia

i suchy jest tylko liść nerwów, i spada na czoło