Wybaczcie nie stać go na razie na więcej

i nie powiesi się jeszcze tej nocy

Przetrwa do rana i wyjdzie na mróz

tam go dobiją szyderczym spojrzeniem

Na razie wygląda na zadowolonego

nie przeczuwa biedak swej publicznej

śmierci Szuflada do której go

za chwilę wtrącę podoba mu się

już znalazł ołówek i kartkę z notesu.

„Ręka natrafia na tomik Cendrarsa