Wiersz dla zmotoryzowanych

Tiry smutne jak konie,

z opuszczonymi głowami

na poboczach szos,

dolewają im coś, donoszą

akumulator w brudnej folii

(jak obrok),

tu urywa opowieść, swoje patataj

przenosi do następnej zwrotki,

zwraca się w stronę publiczności