Co pocznie p. Proudhon, aby ocalić niewolnictwo? Postawi zadanie: zachować dobrą stronę tej kategorii ekonomicznej, a usunąć złą.
Hegel nie stawia zadań. Ma tylko dialektykę. P. Proudhon z dialektyki Hegla przyswoił sobie tylko język. Jego ruch dialektyczny to dogmatyczne odróżnianie dobrego od złego.
Weźmy na chwilę samego p. Proudhona jako kategorię. Zbadajmy jego złą i dobrą stronę, jego zalety i wady.
Jeśli ma on nad Heglem tę przewagę, że stawia zadania, które stara się rozwiązać dla największego dobra ludzkości, to ma też tę wadę, że jest zupełnie niezdolny do dialektycznego tworzenia nowej kategorii. Tym, co stanowi ruch dialektyczny, jest współistnienie dwóch stron sprzecznych, ich walka i zlanie się w nową kategorię. Przez samo to, że stawiamy sobie za zadanie usunąć złą stronę, wykluczamy możność ruchu dialektycznego. To nie kategoria stawia się tutaj i przeciwstawia sobie samej przez swą sprzeczną naturę, to p. Proudhon, który się męczy, irytuje i miota między dwiema stronami kategorii.
Wpadłszy w ten sposób w ślepy zaułek, z którego trudno się wydostać legalnymi środkami, p. Proudhon robi nadzwyczajny wysiłek i zdobywa się na skok, który go od razu przenosi do nowej kategorii. Wtedy przed jego zdziwionymi oczyma odkrywa się seria w rozumie.
Bierze on pierwszą lepszą kategorię i samowolnie przypisuje jej zdolność usuwania niedogodności z tej kategorii, z której chce usunąć złe strony. I tak podatki, jeśli mamy wierzyć p. Proudhonowi, usuwają niedogodności monopolu, bilans handlowy znosi złe strony podatków, a własność gruntowa — złe strony kredytu.
Biorąc kolejno kategorie ekonomiczne jedną po drugiej i robiąc z jednej antidotum przeciw drugiej, p. Proudhon dochodzi do tego, że z tej mieszaniny sprzeczności i antidotów na sprzeczności układa aż dwa tomy sprzeczności, którym słusznie daje tytuł: System sprzeczności ekonomicznych99.
Uwaga piąta
„W rozumie absolutnym wszystkie te idee... są równie proste i ogólne. W rzeczywistości dochodzimy do nauki tylko z pomocą pewnego rodzaju rusztowania wzniesionego z naszych myśli. Lecz prawda sama w sobie jest niezależna od tych figur dialektycznych i wolna od kombinacji naszego umysłu” (Proudhon, t. II, str. 97).
Oto nagle przy pomocy pewnego rodzaju ruchu kołowego, którego sekret obecnie znamy, metafizyka ekonomii politycznej stała się iluzją. Nigdy p. Proudhon nie wypowiedział większej prawdy. To rzecz pewna, że z chwilą kiedy proces dialektycznego ruchu sprowadza się do zwyczajnego procesu przeciwstawiania złego dobremu, do stawiania zadań w celu usunięcia złego i do wystawiania jednej kategorii jako antidotum na drugą, kategorie tracą swą samorzutność, idea już nie funkcjonuje, nie ma w sobie życia, ani stawia sama siebie, ani się też nie rozkłada się na nowe kategorie. Następstwo kategorii stało się pewnego rodzaju rusztowaniem. Dialektyka już nie jest ruchem absolutnego rozumu. Nie ma już dialektyki, jest co najwyżej czysta moralność.