Wykazaliśmy, jakiego rodzaju jest to braterstwo między różnymi klasami tego samego narodu, które głosi wolny handel. Braterstwo, jakie by chciał zaprowadzić wolny handel między różnymi narodami kuli ziemskiej, bynajmniej nie jest braterstwem. Ochrzcić wyzyskiwanie w jego kosmopolitycznych kształtach mianem powszechnego braterstwa, jest to idea, jaka mogła się zrodzić tylko w łonie burżuazji. Wszystkie destrukcyjne objawy, jakie wolna konkurencja sprowadza wewnątrz kraju, na rynku światowym występują w jeszcze większych rozmiarach. Nie potrzebujemy się dłużej rozwodzić nad sofizmatami12 wypowiadanymi przy tej sposobności przez zwolenników wolnego handlu — zaprawdę tyleż są one warte, ile i argumenty naszych trzech laureatów, pp. Hope’a, Morse’a i Grega. Powiadają na przykład, że wolny handel powoła do życia międzynarodowy podział pracy i że w ten sposób każdemu krajowi przypadnie w udziale produkcja odpowiednia jego przyrodzonym zasobom. A więc zgodnie z tym powinniście mniemać, panowie, że produkcja kawy i cukru stanowi przeznaczenie Indii Zachodnich13. Cóż jednak? Oto przed dwoma wiekami przyroda, która nie troszczy się o handel, nie rodziła tam ani krzewu kawowego, ani trzciny cukrowej. I nie minie, być może, pół wieku, a nie znajdziecie tam ani kawy, ani cukru, ponieważ Indie Wschodnie14 rozpoczęły przy pomocy tańszej produkcji zwycięską walkę przeciw naturalnym jakoby właściwościom Indii Zachodnich.
I właśnie owe Indie Zachodnie ze swymi przyrodzonymi bogactwami stanowią dla Anglików taki sam ciężar, jak i tkacze z Dakki, których również od niepamiętnych czasów przeznaczeniem było zajmowanie się tkactwem ręcznym.
Jeszcze na jedną okoliczność powinniśmy zwracać zawsze uwagę, a mianowicie, że podobnie, jak wszystko stało się monopolem, tak też i niektóre gałęzie przemysłu zwalczają dzisiaj wszystkie inne na rynku powszechnym i zapewniają przewagę tym przede wszystkim narodom, które w tych gałęziach przemysłu zajęły wybitne stanowisko. Tak na przykład bawełna w handlu międzynarodowym ma daleko większe znaczenie niż wszystkie inne surowce używane do produkcji odzieży razem wzięte. Prawdziwie śmieszne się wydaje to, jak zwolennicy wolnego handlu wskazują na kilka specjalności w każdej gałęzi przemysłu, by rzucić je na szalę przeciwko produktom codziennego użytku, które najtaniej bywają wyrabiane w krajach posiadających najbardziej rozwinięty przemysł.
Jeżeli zwolennicy wolnego handlu nie mogą zrozumieć, w jaki sposób jeden kraj może się wzbogacić kosztem drugiego, to nic dziwnego, że ci sami panowie nie mogą pojąć, w jaki sposób wewnątrz kraju jedna klasa może się wzbogacać kosztem drugiej.
Nie sądźcie jednak, panowie, że krytykując wolny handel, mamy zamiar stanąć w obronie systemu cel ochronnych.
Można zwalczać konstytucjonalizm, nie będąc zwolennikiem absolutyzmu.
Zresztą system ceł ochronnych jest tylko środkiem do stworzenia w kraju wielkiego przemysłu, tj. do uzależnienia kraju od rynku światowego, w chwili zaś, kiedy się on staje zależny od tego rynku, staje się jednocześnie mniej lub więcej zależny od wolnego handlu. Prócz tego system celny przyczynia się do rozwoju wolnej konkurencji wewnątrz kraju. Widzimy zatem, że w krajach, w których burżuazja jako klasa zaczyna zdobywać sobie znaczenie, jak np. w Niemczech, podejmuje ona wszelkie wysiłki, by tylko uzyskać cła ochronne. Są one w jej ręku orężem przeciw feudalizmowi i władzy absolutnej, służą one jako środek do ześrodkowania sił i zrealizowania wolnego handlu wewnątrz kraju. Ogólnie jednak system celny jest dziś konserwatywny, wówczas kiedy system wolnego handlu działa rozkładowo. Rozsadza on dawne narodowości i zaostrza w najwyższym stopniu antagonizm między proletariatem a burżuazją. Słowem, system wolnego handlu przyspiesza rewolucję socjalną. I tylko z tego rewolucyjnego stanowiska głosuję, panowie, za wolnym handlem.
Praca najemna i kapitał
Poniżej zamieszczona praca ukazała się jako szereg wstępnych artykułów w „Neue Rheinische Zeitung”, poczynając od 4 kwietnia 1849 roku. Za podstawę jej posłużyły odczyty wygłoszone przez Marksa w stowarzyszeniu robotniczym w Brukseli. Wydrukowano tylko urywki tych odczytów, a zapowiedziany w 269 numerze: „dalszy ciąg nastąpi” nie doszedł do skutku z powodu niespodziewanych wypadków: wkroczenia Rosjan do Węgier15, powstań w Dreźnie, Iserlohn, Elberfeldzie, Palatynacie i Badenii16, wskutek których sama gazeta została zakazana (19 maja 1849 roku).
*