Na czym polega w ogóle każde ulepszenie, czy to w rolnictwie, czy to w przemyśle? Na tym, że nakładem tej samej ilości pracy produkuje się więcej lub że produkuje się tyle samo albo nawet więcej nakładem mniejszej ilości pracy. Dzięki ulepszeniom farmer nie potrzebuje używać większej ilości pracy, by otrzymać stosunkowo mniejszą ilość produktu. Nie potrzebuje uciekać się do gruntów niższego gatunku, a wkłady robione stopniowo w tę ziemię pozostają jednakowo produkcyjne. Zatem te ulepszenia zamiast przyczyniać się do ciągłego podnoszenia się renty — jak to utrzymuje p. Proudhon — przeciwnie, są czasowymi przeszkodami, które nie pozwalają jej rosnąć.
Angielscy właściciele ziemscy XVII wieku tak dobrze rozumieli tę prawdę, że sprzeciwiali się postępowi rolnictwa, obawiając się zmniejszenia swych dochodów (Patrz Petty129, angielski ekonomista z czasów Karola II).
V. Strajki i koalicje robotnicze
„Żadna podwyżka płac roboczych nie może mieć innego skutku jak tylko wzrost ceny zboża, wina itd., czyli w konsekwencji drożyznę. Czym jest bowiem płaca robocza? Jest to koszt produkcji zboża itd., jest to całkowita cena każdej rzeczy. Idźmy jeszcze dalej. Płaca jest to stosunek elementów, z których składa się bogactwo i które są codziennie reprodukcyjnie spożywane przez masę robotniczą. Otóż podwoić płacę roboczą... znaczy to dać każdemu producentowi część większą od jego produktu, co jest samo w sobie sprzecznością; jeżeli podwyżka ma miejsce tylko w małej części przemysłu, to wywoła ogólny zamęt w wymianie, jednym słowem drożyznę...
Utrzymuję, że jest niemożliwe, aby strajki z następującą po nich podwyżką płacy roboczej nie wywołały ogólnej zwyżki cen; to jest tak pewne jak dwa razy dwa jest cztery” (Proudhon, t. I, str. 110 i 111).
Przeczymy wszystkim tym zapewnieniom z wyjątkiem tego, że dwa razy dwa jest cztery.
Przede wszystkim nie ma ogólnej zwyżki cen. Jeżeli cena wszystkich rzeczy podwaja się jednocześnie z płacą roboczą, to nie ma żadnej zmiany cen, jest tylko zmiana wyrażeń.
Następnie, ogólna podwyżka płacy roboczej nie może doprowadzić do mniej lub więcej ogólnego podrożenia towarów. Istotnie, gdyby wszystkie gałęzie przemysłu używały tej samej liczby robotników w stosunku do kapitału stałego lub narzędzi, jakimi się posługują, to ogólna podwyżka płacy doprowadziłaby do ogólnego spadku zysków i cena bieżąca towarów nie uległaby żadnej zmianie.
Ale ponieważ stosunek pracy ręcznej do stałego kapitału nie jest jednakowy w rozmaitych gałęziach przemysłu, więc wszystkie te gałęzie przemysłu, które używają stosunkowo większego kapitału stałego, a mniej robotników, będą prędzej czy później zmuszone obniżyć cenę swoich towarów. W przeciwnym wypadku, kiedy cena ich towarów nie spadnie, ich zysk podniesie się ponad przeciętną skalę zysków. Maszyny nie pobierają płacy. Zatem powszechna podwyżka płac mniej dotknie te gałęzie przemysłu, które używają w porównaniu z innymi więcej maszyn niż robotników. Ale ponieważ konkurencja zawsze dąży do zrównania poziomu zysków, zatem zyski, które wznoszą się ponad średni poziom, mogą być tylko przejściowe. Mimo więc pewnych wahań ogólna podwyżka płac sprowadzi nie ogólne podrożenie — jak utrzymuje p. Proudhon — ale częściową zniżkę, tj. obniżenie ceny bieżącej tych towarów, które wytwarza się głównie za pomocą maszyn.
Zwyżka i zniżka zysku i płacy roboczej wyrażają tylko stosunek, w jakim kapitaliści i robotnicy uczestniczą w produkcie dnia roboczego, nie wpływają w większości przypadków na cenę produktu. A to, że „strajki z następującą po nich podwyżką płacy wywołują ogólną zwyżkę cen, a nawet drożyznę” — są to idee, które mogą się wyląc tylko w mózgu zapoznanego poety.