Swój towar — pracę — robotnicy wymieniają na towar kapitalisty — na pieniądze. Wymiana ta odbywa się w pewnym określonym stosunku: taka a taka ilość pieniędzy za taką a taką ilość pracy. Za dwunastogodzinne tkanie — dwie marki. Czyż więc nie są te marki tym samym, co i każdy inny towar, który można za nie nabyć?

W ten sposób robotnik w rzeczywistości wymienił swój towar, pracę, na najróżnorodniejsze towary, i wymienił przy tym w określonym stosunku. Kapitalista, wypłacając mu dwie marki, dał mu w zamian za jego dzień roboczy tyle a tyle mięsa, odzienia, drzewa, masła itd. Dwie marki zatem wyrażają stosunek, w jakim praca wymienia się na inne towary, wyrażają one wartość wymienną pracy. Wartość zaś wymienna pewnego towaru, oszacowana w złocie, zwie się także jego ceną. Płaca robocza jest więc jedynie pewną szczególną nazwą ceny pracy, ceny tego specyficznego towaru, który wcielił się w ludzkie ciało i krew.

Weźmy jakiegokolwiek robotnika, np. tkacza. Pracodawca zaopatruje go w warsztat i przędzę. Robotnik bierze się do roboty i przędzę zamienia w płótno. Pracodawca zabiera to płótno i sprzedaje je, np. za dwadzieścia marek. Czy płaca tkacza jest udziałem w tym płótnie, w tych dwudziestu markach, w wytworze jego pracy? Bynajmniej. Robotnik otrzymał już swą płacę roboczą o wiele wcześniej, aniżeli zostało sprzedane utkane przezeń płótno. Pracodawca wypłaca mu jego płacę roboczą nie z tych pieniędzy, które otrzyma dopiero po sprzedaniu płótna, ale z pieniędzy zapasowych. Jak warsztat i przędza nie są wytworami tkacza, a są dostarczone przez pracodawcę, tak samo też nie są jego wytworem te towary, które on otrzymuje w zamian za swój towar — za pracę. Może się zdarzyć, że pracodawca nie znajdzie wcale kupca na swoje płótno. Być może, że mu się nawet nie zwrócą ze sprzedaży płótna koszty wyłożone na płacę robocza; albo też przeciwnie, spienięży on je bardzo korzystnie w porównaniu z płacą, jaką wypłacił tkaczowi. Wszystko to nic a nic nie obchodzi tkacza. Za część swego majątku, kapitału, kapitalista kupuje surowiec — nici, i narzędzia pracy — warsztat tkacki, za drugą zaś część kupuje pracę tkacza. Poczyniwszy te zakupy — a do nich należy też praca, konieczna do wytworzenia płótna — przedsiębiorca przystępuje do produkcji za pomocą należących wyłącznie do niego surowców i narzędzi. Samo się przez się rozumie, że do tych ostatnich zaliczyć trzeba i naszego tkacza, który też nie więcej posiada praw do pewnej części produktu lub jego ceny niż warsztat tkacki.

A więc płaca robocza bynajmniej nie stanowi jakiegoś udziału robotnika w wytworzonym przez niego towarze. Płaca robocza jest to pewna część już istniejących towarów, za którą kapitalista nabywa określoną ilość pracy wytwórczej.

A zatem praca jest towarem, który jego właściciel, robotnik najemny, sprzedaje kapitaliście. Dlaczego go sprzedaje? Aby żyć.

Lecz praca jest pewnym przejawem działalności życiowej robotnika, jednym z przejawów jego życia. I tę to właśnie działalność sprzedaje on kapitaliście, ażeby przez to zapewnić sobie środki do życia. W ten więc sposób działalność życiowa jest dla robotnika tylko środkiem do życia. Pracuje, aby żyć. Praca nie stanowi dlań życia, a jest raczej przymusowym poświęceniem pewnej części życia. Jest to towar, który on oferuje komu innemu. Celem więc jego działalności bynajmniej nie jest wytwór jego pracy. Nie jedwab, który on tka, nie złoto, które wydobywa z kopalni, i nie pałac, który buduje, ale coś innego wytwarza dla siebie robotnik. Dla siebie wytwarza on płacę roboczą, a jedwab, złoto, pałace przemieniają się dla niego w pewne ilości środków do życia, być może w bawełnianą kurtkę, miedzianą monetę lub mieszkanie w suterenie. Robotnik tka, przędzie, świdruje, buduje, toczy, kopie, tłucze kamienie itd. dwanaście godzin dziennie; czyż jednak to dwunastogodzinne tkanie, przędzenie, świdrowanie, ciosanie, toczenie, kopanie, tłuczenie kamieni stanowi dla niego przejaw jego życia, jako życia? Bynajmniej, życie dla niego zaczyna się wtedy, kiedy ta działalność ustaje, zaczyna się przy stoliku, na ławie w szynku26, w łóżku. Dwunastogodzinna praca nie ma w jego oczach żadnego sensu, jeżeli na nią spoglądamy jako na tkanie, przędzenie, świdrowanie, itd. Nabiera ona sensu, jeżeli będziemy ją rozpatrywali jako zarobkowanie, dające mu możność zasiąść za stołem, na ławie, rozciągnąć się w pościeli. Gdyby jedwabnik tkał swą przędzę jedynie w celu zapracowania na swe utrzymanie jako gąsienica, wtedy byłby on prawdziwym robotnikiem najemnym.

Nie zawsze praca była towarem, nie zawsze była ona pracą najemną, tj. wolną pracą. Niewolnik nie sprzedaje swej pracy swemu panu, tak jak jak wół nie sprzedaje swej pracy chłopu. Niewolnik razem ze swą pracą jest raz na zawsze sprzedany swojemu właścicielowi. Jest on towarem, który może z rąk jednego właściciela przechodzić w ręce drugiego. On sam jest towarem, lecz jego praca nie jest jego własnym towarem. Chłop-poddany sprzedaje tylko część swej pracy; to nie on otrzymuje zapłatę od pana, a przeciwnie, pan bardzo często pobiera od niego daninę. Poddany należy do ziemi i oddaje swemu panu plony tej ziemi. Przeciwnie wolny robotnik: rozporządza sobą przy sprzedaży i przy tym sprzedaje się po kawałku. Z dnia na dzień sprzedaje on na licytacji 8, 10, 12, 15 godzin swego życia najwięcej dającemu właścicielowi surowców, narzędzi pracy i środków utrzymania, tj. kapitaliście. Robotnik nie należy do właściciela, nie jest związany nierozdzielnie z gruntem, lecz codziennie 8, 10, 12, 15 godzin jego życia należy do tego, kto je nabył. Robotnik dowolnie porzuca pracodawcę, któremu się był wynajął, a pracodawca odprawia go, jeżeli uzna to za korzystne, tj. kiedy nie może już z nie ciągnąć żadnych zysków lub też nie w takim stopniu, jak by sobie życzył. Ale robotnik, którego jedynym środkiem zarobkowania jest sprzedaż swej pracy, nie może porzucić całej klasy nabywców, tj. klasy kapitalistów, bez narażenia się na śmierć głodową. Należy on nie do tego lub innego kapitalisty, ale do całej klasy kapitalistów, a na jego głowie jest, by w tej klasie kapitalistów znaleźć swojego nabywcę.

Zanim przystąpimy do rozpatrzenia stosunku kapitału do pracy najemnej, streścimy najogólniejsze stosunki, jakie napotykamy przy określaniu płacy roboczej.

Płaca robocza, jakieśmy to widzieli jest to cena pewnego szczególnego towaru — pracy. A zatem płaca robocza podlega tym samym prawom, co i cena wszelkiego innego towaru. Pytanie zatem: jak się określa w ogóle cenę towaru?

Od czego zależy cena towaru?