Z Zimowych
Rozrywek.
Ulepiły sobie dzieci ze śniegu bałwana,
Gdy ich mama na podwórze wypuściła zrana.
Nos i oczy dały z węgla, a ręce z patyków,
Tożto śmiechów na podwórzu, radosnych okrzyków!
Starsza Zosia śniegowego stracha się nie boi,
Ale Lusia mała przy niej coś trwożliwie stoi:
Medytuje niespokojnie Burek, też tchórzliwy,
Wącha śnieg, czy śmieszny bałwan—żywy, czy nieżywy?
ARTYSTA.
Tra-ra-ra, tra-ra-ra:
Patrzcie, jak nasz Janek gra!
A siostrzyczka jego Hania
Pilnie słucha tego grania,
Słucha długo i cierpliwie,
Choć pan trębacz gra fałszywie!...