Gdym w Jeruzalem w paschę był —

a byłem jeszcze młodym chłopcem —

gdziem się pokazał — zaraz szmer:

złodziej... Jakąem wściekłość krył —

a i ból jaki!... W oku obcem

myśl taką budzić — na pierwszy zer...

W końcum się chował, jak bity pies...

Złodziej... Wiesz, żem wsze uczciw był...

Złodziej!... tym szeptem w twarz mi pluto!...

SYMEON